SUBSKRYBUJ: http://bit.ly/sub_MaKaO_YT FACEBOOK: https://www.facebook.com/MaKaO.IYRemontujemy mieszkanie w nowym budownictwie. Chcesz podpatrzeć jak wyglą
Jerzy Zelnik przeżywa ostatnio bardzo trudne chwile. Jego żona kilka miesięcy temu dostała wylewu. Teraz aktor z troską opiekuje się chorą ukochaną
Żona Jerzego Zelnika dokonała aborcji. Sympatie polityczne tego aktora znane są już od dawna. Jerzy Zelnik, bo o nim mowa, nie kryje się z tym, że wspiera PiS. Można go było spotkać na różnego rodzaju wiecach, aktywnie udzielał się też w czasie kampanii wyborczej. Nie obyło się także bez słynnej już afery z listą Zelnika.
Rolnik szuka żony. Zuza zarzuca Mateuszowi kłamstwa i manipulacje. Między uczestniczkami, a także w sieci, pojawiły się teorie, skąd Mateusz mógł pozyskać screeny z rozmów dziewczyn. Jedna z nich zakłada nawet, że rolnik przeglądał zawartość telefonów kandydatek na żonę lub mógł je podsłuchiwać. Na nic jednak nie ma
Jerzy Zelnik miał przyjemność dołączenia do znakomitej obsady serialu “Korona królów”. Wciela się w nim w rolę kościelnego dostojnika. Swój udział w produkcji zadedykował zmarłej w 2014 roku żonie Urszuli. Małżonkowie mieli bardzo burzliwy związek, pełen wzlotów i upadków. Okazało się, że zmagali się także ze zdradami.
Zelnik opowiada, że człowiek wiary na co dzień powinien rozliczyć się z tego, co dobrego, a co złego przytrafiło mu się danego dnia. „I można tak spojrzeć z punktu widzenia głębokiego wieczoru na miniony dzień i też tak rozważyć swoje sprawy, które trzeba zamknąć i przystąpić po dobrym śnie do dnia następnego – mówił na łamach portalu wpolityce.pl. Aktor wyznał
Kiedy Mateusz jest w domu, non stop gra z Jonaszem – opowiada Agnieszka. Jak dodaje, mąż od czasu do czasu lubi coś ugotować. Świetnie wychodzą mu np. polędwiczki z kurczaka. Czasem zaskakuje żonę, bo kiedy ona wieczorem wraca z pracy, czeka na nią obiad. – Kuchnia nie wygląda przy tym jak pobojowisko, bo Mateusz jest czyściochem.
W programie 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET rozmawiano m.in. o planowanym na poniedziałek powołaniu rządu Mateusza Morawieckiego. Jak wynika z wypowiedzi Jarosława Sellina, nawet środowisko
Mateusz Morawiecki nie musi wpisywać do swojego oświadczenia finansowego nieruchomości, które kupili z żoną, bo w świetle prawa tylko Iwona Morawiecka jest ich właścicielką
Rok 1996 przyniósł Mateuszowi Kusznierewiczowi nie tylko pierwsze olimpijskie złoto, ale i początek wielkiej miłości, która przerodziła się w małżeństwo. Mistrz z Atlanty zaraz po powrocie z igrzysk poznał Agnieszkę Guzy, która siedem lat później została jego pierwszą żoną. Związek rozpadł się w 2005 roku, a już w 2007 para była po rozwodzie, ale niewielu zakochanych
4jkPLH. [{"id":6,"name":"actors","above5p":true,"career":{"name":"aktor/-ka"},"ranking":{"name":"Ról aktorskich","link":"#unkown-link--personRolesAjax--","url":"/ranking/person/actors/female"},"rating":{"count":5,"rate": aktorskiej"}}]Znany(a) zMagneto jako dzieckoNiestety, nie znaleźliśmy kryteria filtrowania forum osoby Mateusz ZelnikNa razie nikt nie dodał wątku na forum tej swoich sił i podziel się być pierwszy! Dodaj wątek na forumDOŁĄCZ DO TWÓRCÓW
Lara Gessler poszła w pokazie MMC. Rok po urodzeniu córeczki zadebiutowała na wybiegu. Internauci są podzieleni. Nie brakuje zachwytów, ale zdarzają się też nieprzychylne opinie. Celebrytka nie mogła przejść obok jednej dni temu odbył się pokaz najnowszej kolekcji MMC. Duet w tym roku obchodzi 25-lecie swojej działalności. Z tej okazji na czerwonym dywanie gościła plejada gwiazd. Wśród zaproszonych znaleźli się Edyta Herbuś, Kasia Warnke i Piotr Stramowski, Karolina Pisarek czy Dawid Woliński. Zdjęcia ze ścianki znajdziecie projektantów zdradził, co cechuje ich ubrania oraz jakie tkaniny wykorzystali do stworzenia najnowszej kolekcji:Projekty cechuje własny, charakterystyczny styl, nonszalanckiego i ekskluzywnego minimalizmu. Projektanci śmiało sięgają po obszerne, oversize’owe formy i łączą nietypowe materiały i interesujące faktury. Marka znana jest z projektów unikatowych okryć wierzchnich i nieszablonowych projektów sukienek i spódnic – czytamy na oficjalnej Gessler debiutuje na wybieguPodczas pokazu wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Na wybiegu, jedną z modelek była Lara Gessler. 32-latka dumnie prezentowała najnowszą kolekcję duetu MMC. W jednym z wywiadów zdradziła, że nie miała czasu na przygotowania:W ogóle się nie przygotowywałam. Tak się złożyło, że dzień wcześniej były urodziny Neny, więc było bardzo dużo innych, ważniejszych zajęć. Z jednej strony to akurat dobrze, bo nie miałam kiedy nagromadzić w sobie tego stresu. Nagle po prostu nastała środa i trzeba było się tam zjawić. Dopiero wtedy, jak to wszystko zobaczyłam i ktoś mi powiedział, że ma być 200 osób, to wszystko do mnie dotarło. Nie spodziewałam się w ogóle takiego rozmachu. Naprawdę nieprawdopodobne emocje. Dużo było stresu – zdradziła w rozmowie z Sabiną opublikowała zdjęcie z wybiegu, co było szokiem również dla niej:No dobra… nie sądziłam, że kiedykolwiek pojawi się tu takie zdjęcie. To były ogromne emocje i niesamowita adrenalina. Dobrze, że ostatnie kilka dni obfitowały w ważne chwile, i nie miałam kiedy o tym wszystkim myśleć. Dziękuję MMC za ten zaszczyt wzięcia udziału w Waszym jubileuszowym pokazie. Ilona Majer, Rafał Michalak, Kasia Sokołowska – mam nadzieję, że nie zawiodłam Waszych oczekiwań. Cieszę się, że dzięki Wam mogłam zrobić coś po raz pierwszy i zrozumieć jeszcze bardziej Wasz wspaniały, kreatywny świat – napisała na Gessler odpowiada internautceLara Gessler spotkała się z pozytywnymi komentarzami. Fani komentowali, że wyglądała przepięknie i gratulowali odwagi. Byli pełni podziwu tego, jak wygląda zaledwie rok po urodzeniu córeczki. Zdarzały się jednak pojedyncze nieprzychylne opinie:Ta fryzura i makijaż bardzo niekorzystne – skomentowała rozgoryczona nie powstrzymała się i odpowiedziała na komentarz:Co innego wyjście na event, a co innego pokaz. Tu modelki i modele są tylko płótnem dla pomysłu projektantów. Trzeba być gotowym na to, że masz przedziałek tak jak nie lubisz, masz nie pomalowane rzęsy czy buty, które ci się nie podobają. Decydując się na udział w pokazie prywatne preferencje zostają w domu, w ich miejsce przyda się trochę dystansu do siebie – Lary Gessler z wybiegu znajdziecie w naszej dziennikarstwo. Czasem mam wrażenie, że wiem o innych więcej, niż o samym sobie. Z tego powodu jestem tutaj i dzielę się z Wami najświeższymi newsami. To zajęcie pozwala na poszerzanie kreatywności.
Opublikowano: 2016-03-08 13:51:34+01:00 · aktualizacja: 2016-03-08 15:51:03+01:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2016-03-08 13:51:34+01:00 aktualizacja: 2016-03-08 15:51:03+01:00 Fot. Media zajmują się aktami na Pana temat, jakie znaleziono w IPN. Dlaczego nie opowiedział Pan wcześniej swojej historii? Dlaczego nie ujawnił związku z bezpieką? 26 lat III RP to dużo czasu… Jerzy Zelnik: Ta historia wyparowała z mojej pamięci, to jak mogłem ją opowiedzieć? Jak mogłem się tym podzielić? O całej sprawie dowiedziałem się od Cezarego Gmyza, który mi przedstawił dokumenty. Naprawdę Pan nie pamięta? To brzmi mało wiarygodnie… Zupełnie tego nie pamiętam. To zupełnie wyparowało z mojej pamięci. Być może nieświadomie mój organizm uznał to za nieprzydatne. Gdybym o tym pamiętał, to już 100 razy bym o tym powiedział, przeprosił i prosił o wybaczenie. Łatwo teraz tak mówić… Ależ ja znam siebie. Gdybym pamiętał o tym wszystkim to już za czasów „Solidarności”, a na pewno po 1989 roku mówił bym o tym, przypominał o tym młodym Zelniku, który popełnił taki błąd. Do znudzenia bym o tym mówił. Niestety jednak cała historia mnie zupełnie zaskoczyła, ponieważ wymazałem ją z pamięci. Mowa o współpracy z władzą, którą Pan wielokrotnie krytykował. Ja nie pamiętam już kolegów ze szkoły, z liceum. Mowa o sytuacji sprzed dekad. Ja się zajmowałem czym innym, inne sprawy miałem wtedy na głowie. Próbuję dziś tłumaczyć tego chłopca, zastanawiam się nad motywacjami. Jednak to jest trudne, bowiem już kilka lat po tej historii byłem zupełnie inną osobą. Dojrzałem politycznie, byłem już umocowany wiarą i przez ponad 50 lat jestem jej wierny. Dziś wiele osób po ujawnieniu ich współpracy zasłania się niepamięcią. Tak, mam świadomość, że ludzie się przyzwyczaili, że to od ludzi winnych głównie słyszy się tłumaczenie, że czegoś nie pamiętają. Ludzie mogą myśleć, że Jerzy Zelnik też posługuje się tym wybiegiem. Tyle, że w moim przypadku to jest prawda. Gdy spojrzałem na te dokumenty, dopiero wtedy moja pamięć zaczęła się odklejać. Sądzę jednak, że gdyby mnie ktoś o tę sprawę zapytał w latach 70. to nic bym nie pamiętał. To znaczy, że sprawa była rzeczywiście incydentalna? Czy coś poważniejszego ma Pan na sumieniu? Sprawa dotyczyła jednego kolegi, który został uznany za wroga ojczyzny. Ja byłem natomiast wychowany w nadziei związanej z socjalizmem, że on może mieć ludzką twarz. Wobec tego gdy kolega narzekał na władze socjalistyczną, a „miły pan” prosił, bym coś o tym koledze sprawdził, to widocznie wciągnął mnie w akcję przeciwko „wrogowi” mojej ojczyzny ukochanej. I stąd to się wzięło, że jako niedojrzały jeszcze politycznie człowiek, wychowany w duchu konstruktywnym wobec idei socjalistycznej, uznałem, że moim obowiązkiem jest nie odmówić współpracy. Ale, jak mówię, to dotyczyło jednego kolegi, a o całej sprawie przypomniał mi red. Gmyz. Co Pan dalej zamierza w tej sprawie zrobić? Na pewno będę próbował znaleźć tego kolegę, o którym rozmawiałem z bezpieką. Chciałbym go zobaczyć, uścisnąć i prosić o przebaczenie. To jest dla mnie oczywiste. Gdybym o tym wszystkim pamiętał, to już dawno bym o tym powiedział? Czy wiarygodność mojego życia może przekreślić taki epizod? Czy ja swoim życiem nie udowadniam, że jestem człowiekiem sumienia? Nie rozumiem, jak Polacy mogą przekreślać mnie za tę sprawę. Od lat stoję pod sztandarem „Bóg, Honor, Ojczyzna” i będę stał nadal. Bez względu na to jakie pomyje się na mnie wylewa. Polacy poznają właśnie historię dot. Pana wcześniej nieznaną. Emocje są zrozumiałe… Zawsze byłem i będę wierny swojemu sumieniu, swoim wartościom, w które wierzę. Mam jednak świadomość, że dla ludzi nie jest wiarygodne to, że mogłem o tym nie pamiętać. Mogę jedynie dać słowo honoru. Gdybym pamiętał o tym, to byłbym pierwszym, który w latach 90. opowiedziałby o tym. Uderzyłbym się głośno w pierś i powiedział: „wybaczcie mu, temu młodemu człowiekowi, Jerzemu Zelnikowi”. To Pana historia, a nie kogoś obcego. Ja się jednak z tym człowiekiem tylko częściowo utożsamiam. Utożsamiam się z jego genami, z jego usposobieniem, ale nie z jego poglądami. Ciąg dalszy na następnej stronie. Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu. Media zajmują się aktami na Pana temat, jakie znaleziono w IPN. Dlaczego nie opowiedział Pan wcześniej swojej historii? Dlaczego nie ujawnił związku z bezpieką? 26 lat III RP to dużo czasu… Jerzy Zelnik: Ta historia wyparowała z mojej pamięci, to jak mogłem ją opowiedzieć? Jak mogłem się tym podzielić? O całej sprawie dowiedziałem się od Cezarego Gmyza, który mi przedstawił dokumenty. Naprawdę Pan nie pamięta? To brzmi mało wiarygodnie… Zupełnie tego nie pamiętam. To zupełnie wyparowało z mojej pamięci. Być może nieświadomie mój organizm uznał to za nieprzydatne. Gdybym o tym pamiętał, to już 100 razy bym o tym powiedział, przeprosił i prosił o wybaczenie. Łatwo teraz tak mówić… Ależ ja znam siebie. Gdybym pamiętał o tym wszystkim to już za czasów „Solidarności”, a na pewno po 1989 roku mówił bym o tym, przypominał o tym młodym Zelniku, który popełnił taki błąd. Do znudzenia bym o tym mówił. Niestety jednak cała historia mnie zupełnie zaskoczyła, ponieważ wymazałem ją z pamięci. Mowa o współpracy z władzą, którą Pan wielokrotnie krytykował. Ja nie pamiętam już kolegów ze szkoły, z liceum. Mowa o sytuacji sprzed dekad. Ja się zajmowałem czym innym, inne sprawy miałem wtedy na głowie. Próbuję dziś tłumaczyć tego chłopca, zastanawiam się nad motywacjami. Jednak to jest trudne, bowiem już kilka lat po tej historii byłem zupełnie inną osobą. Dojrzałem politycznie, byłem już umocowany wiarą i przez ponad 50 lat jestem jej wierny. Dziś wiele osób po ujawnieniu ich współpracy zasłania się niepamięcią. Tak, mam świadomość, że ludzie się przyzwyczaili, że to od ludzi winnych głównie słyszy się tłumaczenie, że czegoś nie pamiętają. Ludzie mogą myśleć, że Jerzy Zelnik też posługuje się tym wybiegiem. Tyle, że w moim przypadku to jest prawda. Gdy spojrzałem na te dokumenty, dopiero wtedy moja pamięć zaczęła się odklejać. Sądzę jednak, że gdyby mnie ktoś o tę sprawę zapytał w latach 70. to nic bym nie pamiętał. To znaczy, że sprawa była rzeczywiście incydentalna? Czy coś poważniejszego ma Pan na sumieniu? Sprawa dotyczyła jednego kolegi, który został uznany za wroga ojczyzny. Ja byłem natomiast wychowany w nadziei związanej z socjalizmem, że on może mieć ludzką twarz. Wobec tego gdy kolega narzekał na władze socjalistyczną, a „miły pan” prosił, bym coś o tym koledze sprawdził, to widocznie wciągnął mnie w akcję przeciwko „wrogowi” mojej ojczyzny ukochanej. I stąd to się wzięło, że jako niedojrzały jeszcze politycznie człowiek, wychowany w duchu konstruktywnym wobec idei socjalistycznej, uznałem, że moim obowiązkiem jest nie odmówić współpracy. Ale, jak mówię, to dotyczyło jednego kolegi, a o całej sprawie przypomniał mi red. Gmyz. Co Pan dalej zamierza w tej sprawie zrobić? Na pewno będę próbował znaleźć tego kolegę, o którym rozmawiałem z bezpieką. Chciałbym go zobaczyć, uścisnąć i prosić o przebaczenie. To jest dla mnie oczywiste. Gdybym o tym wszystkim pamiętał, to już dawno bym o tym powiedział? Czy wiarygodność mojego życia może przekreślić taki epizod? Czy ja swoim życiem nie udowadniam, że jestem człowiekiem sumienia? Nie rozumiem, jak Polacy mogą przekreślać mnie za tę sprawę. Od lat stoję pod sztandarem „Bóg, Honor, Ojczyzna” i będę stał nadal. Bez względu na to jakie pomyje się na mnie wylewa. Polacy poznają właśnie historię dot. Pana wcześniej nieznaną. Emocje są zrozumiałe… Zawsze byłem i będę wierny swojemu sumieniu, swoim wartościom, w które wierzę. Mam jednak świadomość, że dla ludzi nie jest wiarygodne to, że mogłem o tym nie pamiętać. Mogę jedynie dać słowo honoru. Gdybym pamiętał o tym, to byłbym pierwszym, który w latach 90. opowiedziałby o tym. Uderzyłbym się głośno w pierś i powiedział: „wybaczcie mu, temu młodemu człowiekowi, Jerzemu Zelnikowi”. To Pana historia, a nie kogoś obcego. Ja się jednak z tym człowiekiem tylko częściowo utożsamiam. Utożsamiam się z jego genami, z jego usposobieniem, ale nie z jego poglądami. Ciąg dalszy na następnej stronie. Strona 1 z 2 Publikacja dostępna na stronie:
Urszula zaszła w ciążę będąc w klasie maturalnej. Jerzy Zelnik kończył wtedy studia aktorskie. - Byliśmy młodzi, sądziliśmy, że mamy jeszcze czas na powiększenie rodziny. Urszulka musiała myśleć o skończeniu szkoły, ja byłem u progu kariery, a dziecko to przecież obowiązki, rezygnacja z siebie, dopiero rozpoczynaliśmy życie we dwoje - wyznaje aktor w biografii "Szczerze nie tylko o sobie". Para zrozumiała swój błąd. Rok po aborcji wzięli ślub i postanowili mieć dzieci. Niestety pojawiły się komplikacje zdrowotne. - Ta decyzja na zawsze okaleczyła naszą psychikę, zrujnowała zdrowie Urszulki, nie mieliśmy też pojęcia, jak wielki to grzech - dodał Zelnik. Syn Mateusz przyszedł na świat dopiero 12 lat po ślubie. Mało brakowało, a żona aktora straciłaby ciąże. - Ula dzięki heroicznym wręcz poświęceniom utrzymała dziecko. Leżała przez sześć miesięcy w szpitalu. Wreszcie miłosierny Bóg dał nam nagrodę. W 1981 roku urodziła synka. Dała mu imię Mateusz, nie wiedząc, że to imię znaczy Boży Dar - powiedział Zelnik. Od 2014 roku Jerzy Zelnik jest wdowcem. Na szczęście aktor nie narzeka na samotność. Cieszy się, że jego syn założył rodzinę i sam ma dzieci. Już niebawem do Franka (9 l.) i Klary (2 l.) dołączy kolejna pociecha, czyniąc z Zelnika potrójnym dziadkiem - informuje magazyn "Dobry Tydzień". Dwa dramaty w rodzinie Jerzego Zelnika Zelnik: To nie ja donosiłem SB. To on! Zmarła żona Jerzego Zelnika